Nie rozczarowujecie człowieka, nawet gdy 5 długich lat czeka, aby znów do Was wrócić. Gdy rezerwuje miejsce na trzy miesiące wcześniej, po to by kolejne tygodnie, dzień po dniu, godzina po godzinie, odliczać. A w końcu przyjeżdża człowiek stęskniony, a Wy Bieszczady witacie go ścianą deszczu, jesienną słotą, temperaturą, która ociera się o skandal. Mokre buty, zabłocone szlaki, peleryny zakupione w kiosku gdzieś na krańcu świata. I ta mgła spowijająca wszystko. Nie rozczarowujecie człowieka, bo choć mgła zasłania Wasz widok, to mgły takiej jak tu nie ma nigdzie indziej. Wystarczy siąść na drewnianym ganku, zanurzyć się w niej w niej głęboko, oddychać.
Wyobraź sobie taką sytuację. Masz budżet. Ograniczony (Malediwy odpadają), ale jednak. Masz kilka długich weekendów wolnych lub nadspodziewanych dni urlopowych na krótki wypad. Masz dziecko, które w razie potrzeby możesz zabrać ze sobą, ale możesz też podrzucić do dziadków. Twój wybór. Masz chęć, zapał i wyobraźnie. Masz również do wyboru pięć lokalizacji, w których podładujesz baterie. Aktywnie czy też pasywnie. W Polsce i w Europie. Gdzie jedziesz?


