Dziecko

Na liczniku 10!

13 października 2014
Dziś Matylda skończyła 10. miesiąc życia. Tak więc osiągnęliśmy w końcu dwucyfrowy wynik i nic już tego biegu nie powstrzyma. A jeśli myślałam, że wszystko co najważniejsze wydarzyło się w miesiącu poprzednim-to źle myślałam. Kamienie milowe ustawione zostały właśnie teraz.

ZARACZKOWAŁA. Szczerze? Wiara w to, że to się stanie już nas opuściła. Matylda wszędzie sobie „doszła” stylem dżdżownicowym i jakby raczkujących zapędów nie było w niej wcale a wcale. Oprócz tego wytłumaczyliśmy sobie, że mamy śliską podłogę, a na takiej raczkować nie sposób.  Aż tu nagle śmieszna historia się wydarzyła. Kilka tygodni temu odwiedziłyśmy klubik z milionem innych niemowlaków. Siedziałyśmy na podłodze (śliskiej) obserwując inne raczkujące maluchy, opowiadałam właśnie koleżance obok, że my (znaczy M.) pełzamy tylko i tak chyba zostanie. Matylda z 10 minut kontemplowała bacznie otoczenie, po czym wzięła i poszła. Na czterech. Wprawiając mnie tym samym w kompletne osłupienie. I tak już zostało, tylko z dnia na dzień przyśpieszenie znacznie większe. I tak się zastanawiam, czy bez tego bodźca w postaci dziecięcego wzorca, tak by się to potoczyło. Bo abstrahując od naturalnych predyspozycji każdego dziecka. Wystarczy spojrzeć na taką Kropkę (co ma starszego brata Młodego), albo Gosię (co dzieciakami żłobkowymi za pan brat żyje) i zauważyć, że ich dynamika rozwoju ruchowego…jest, no delikatnie mówiąc, imponująca.
– Mniej więcej w tym samym czasie zaczęła sama siadać, klękać i wstawać. Nowe umiejętności tak ją rozemocjonowały, że mieliśmy tydzień naprawdę, ale to naprawdę ciężkich nocy. Czytałam, że tak może być i tak było, ale w wersji hard. Matylda budziła się ok. 2 i do świtu przeżywała nowe kompetencje. A przeżywała je u nas w łóżku, bo w łóżeczku był krzyk na pół dzielni. Jeśli, ktoś nie wie jak wygląda zombie, trzeba było mnie wtedy odwiedzić.
BLW rulez! Jestem po prostu totalnie oszołomiona efektami metody. Pierwsze próby zbiegły się ze słabym przyrostem wagi Matyldy, wciąż większość jedzenia lądowała na ziemi, delikatnie mówiąc byłam zdegustowana. Aż tu nagle nastąpił przełom. Ruchy stały się bardziej precyzyjne, zainteresowanie samym jedzeniem znacznie większe. Dziś na widok tacki ze smakołykami Matylda dygoce ze szczęścia. Coś tam spada, wiadomo, ale pochłania naprawdę duże ilości warzyw, owoców, mięska i innych smakołyków. Wszystko smakuje: od szpinaku, przez brukselkę po kiwi. Daleko nam jeszcze do najsłynniejszego talerzyka BLW, ortodoksem też jakimś skrajnym nie jestem-bo łyżeczka jeszcze w użyciu, zwłaszcza, gdy trzeba się gdzieś spieszyć, ale i tak: duma mnie rozpiera niebywała.
– W ogóle duma rozpiera mnie niemal 24/7. Że to dziecko moje niezmiennie takie słodkie, radosne i pogodne. Że najlepszą zabawą jest demolka wszystkiego co wokół. Że tak zawodowo podryguje na dźwięk Kaczuszek (czemu nie Alt-J na przykład, się pytam?). I gdy tak siedzimy wieczorem i wgapiamy się w to nasze dziecko buszujące w zabawkach, zachwycając się jak do nas nawija po swojemu, jak zdumiewa się wszystkim co nowe, każdym jej gestem, ruchem, walnięciem zabawką, potarganą książką itd. – to tak sobie myślę, że rodzice to jednak inny typ człowieka.
Dane świeżutkie jak z piekarni, bo z dzisiejszego poranka:
– waga: 8100 ( i wreszcie jakiś w miarę konkretny przyrost wagi w minionym miesiącu!)
– wzrost: 71 cm  (ubranka 74/80 cm)
– zęby: wciąż dwa, jeszcze dwa i tylko dwa

Podobne wpisy

25 komentarzy

  • Reply Yduuu 13 października 2014 at 16:10

    Ty, Ty z tym ortodoksem to się pogniewamy. Matylda tycia na maksa. Chociaż Polinson podobną miała.

    • Reply radoSHE 13 października 2014 at 16:20

      No przecież ten ortodoks to nie do Was, tak się tylko w jednym zdaniu złożyło:) Wagą nie grzeszy, to fakt, ale pediatra nam dzisiaj powiedziała, ze jest ok i luz, tak więc luz:)

    • Reply Domi Z 13 października 2014 at 19:08

      Ja tez nie jestem w 100% oddana BLW ! :oo Czasami leń jestem i karmię łyżeczką ! Tzn szczególnie kaszą manną ( ona uwielbia!) , chociaż wiem że można zrobić kostki z kaszy żeby sama jadła ale musiałabym zrobić je ze 2-3 h wcześniej a tu taki leńńńńńń.. o tym pisałam właśnie, u Ciebie chyba nawet, że zazdroszczę matkom które robią dla swoich dzieciaków więcej niż ja – Leń, wczoraj np pół nakarmiłam łyżką, pół bawiła się paluszkami ( postęp!), dzisiaj jadła rosół w wersji suchej – sama, nie wiem co z tym doidy, na razie nic ! Staram się w każdym bądź razie lenia przezwyciężać. Jeszcze mogliby mi kuchnię oddać, a oddadzą mi dopiero za niecały miesiąc 🙁 ( remont, Yduu widziała co to się dzieje, jakie remonty się wyczyniają ! )

      I potwierdzam że Matyldzia jest tycia ! Gosza ważyła 800g więcej. Polinka też tycia. Uwielbiam Wasze Gwiazdki tycie <3

      I gratuluję ogromnych postępów ! Widzę właśnie że jak dzieciaki nie raczkują i nie stają to długo, a jak zaczynają to wszystko na raz 🙂

      Ściskam !!

    • Reply Instytut Doświadczeń 13 października 2014 at 19:15

      Nie da się w 100% BLW tak jak nie da się w 100% bez BLW. Zarzekałam się, że nie, nie i jeszcze raz NIE, a tu nagle się orientuję, przy niedzielnym obiadku, że kurczak w rączce Poli to BLW jak się patrzy i brokuł też w obroty wzięty i ja zachwycona i Polka. Opamietałam się jednak i udawałam, że nic się nie stało. Rosołek jednak łyżeczką – tradycyjnie 😉

    • Reply kasia_fd 14 października 2014 at 11:02

      chyba się da w 100% BLW, bo moja H inaczej nic nie zje siama i siama. teraz nawet widelcem i łyzką, nawet kanapkę widelcem.
      bezustannie zakochana jestem w oczach Matyldy 🙂
      ps. znam znam takie zombie, przy Emilii myślałam, że to mit, ale Helena pokazuje uroki macierzyństwa 😛

    • Reply Yduuu 14 października 2014 at 13:17

      ja jestem ortodoksem 😉 nie karmię. Sama i sama. Nie ma opcji. Zupa z kubka. To też z wygody. Tylko, że Polson ma z tego fun. Matylda rządzi.

    • Reply Domi Z 14 października 2014 at 18:05

      Dzisiaj zrobiłam kostki z mannej ! Zero łyżki ! Wee :)))

      Kanapka widelcem to dobre 😀

    • Reply radoSHE 14 października 2014 at 20:56

      Serio? Muszę więc obczaić przepis na te kostki. Też bym chciała, żeby łyżeczki poszły precz, bo blw to jednak wygoda i co by nie było z 30 minut tylko dla matki (pomijam plac boju, gdy jest już po wszystkim, nauczyłam się go nie zauważać). Jedzie do nas doidy i zobaczymy jak to będzie. Buźka.

  • Reply Ruby Soho 13 października 2014 at 19:34

    Matylda jest prześliczna! To jeden z najładniejszych blogowych dzidziusiów, zresztą trudno się dziwić, gdy się ma taką śliczną mamę 🙂 Co do BLW to teoretycznie nie wprowadzamy, teraz na wakacjach jedziemy na słoiczkach, ale gdy do obiadu dają fasolkę szparagową lub baby carrot, to wiadomo, że od razu ląduje w kropkowej rączce. I fajnie precyzyjnie sobie mała łapie i coś tam zjada.. nie za dużo, bo znajduję potem te marchewy pod tyłkiem, ale coś zjada i – co ważne – daje zjeść innym. Najfajniejsza jest ta jej szczęśliwa mina, gdy dostaje jedzonko do rączki. Robi taki uśmiech, jakby co najmniej chciała powiedzieć: "Dziękuję mamusiu" – po czym chwyta marchew (czy coś tam) w rączkę i z radością pałaszuje. Uwielbiam 🙂

  • Reply Kamila Łukaszów 13 października 2014 at 19:39

    Jak ten czas szybko leci, pewnie nie wiesz kiedy ten czas minął tak szybko. Matylda jest słodka, przepiękne ma oczka! Mała coraz bardziej będzie zaskakiwać a jeśli będzie się czegoś uczyć to strasznie szybko i wszystko na raz 🙂
    Pozdrawiam Ciepło !:)

    http://kamii-foto.blogspot.com/

  • Reply SzareLove 13 października 2014 at 19:46

    No patrz, a ja tak samo sobie tłumaczę to pełzanie – że u nas ślisko 🙂 czy jednak da się raczkować, nawet jak ślisko :))
    Też jestem teraz na etapie zombie – Leon cały czas klęka, siada, staje w łóżeczku i wszędzie indziej – w nocy pobudki co 3 godziny, wstaję, a on już na nóżkach się cieszy między szczebelkami – czyli piszesz, że to minie? ufff – czekam na ten czas.
    Matylda śliczna!

    • Reply radoSHE 14 października 2014 at 09:29

      No więc jednak po śliskim też się da:)Ale wciąż uważam, że trochę trudniej niż po dywanie:)Ale spokojnie, cierpliwości, to się stanie po prostu ot tak:) a jakby co to wpadaj do nas z Leonem, Matylda pokaże mu co i jak:)
      Minie, minie. Chociaż, jak to trwało u nas kolejną z rzędu noc, to naprawdę bliska byłam załamki totalnej:) Pozdrawiamy!

    • Reply Domi Z 14 października 2014 at 18:07

      U nas to samo było ze wstawaniem ! Jak załapała to non stop, dzień i noc ! Ale już minęło, uffff

  • Reply Ewa- matka nie stąpająca twardo po Ziemii 14 października 2014 at 04:13

    Piękna mała:) Ani się nie obejrzysz a będziesz już tort na roczek szykować 😉

    • Reply radoSHE 14 października 2014 at 20:59

      Dziękujemy! roczek.spycham tę myśl w czeluści niepamięci:)

  • Reply G. 14 października 2014 at 05:51

    cudna dziewczynka 🙂 my też przerabiamy nocne treningi nowych umiejętności, tylko u nas na razie dotyczy to turlania się i kładzenia na brzuszku.

    Powiedz mi, jak i kiedy zaczęłaś BLW? Bo chętnie bym spróbowała, ale nie wiem, jak się za to zabrać 🙂

    • Reply radoSHE 14 października 2014 at 09:45

      Hej, zaczęłam po tym jak Matylda zaczęła w miarę samodzielnie i sztywno siedzieć w krzesełku do karmienia. Coś ok. 8 miesiąca chyba. I najpierw zaczęłam od takich dodatków jak ugotowana na parze marchewka/brokuł/ziemniak, banan czy podgotowane jabłko. Oprócz tego zmiksowane zupki oczywiście. I tak jakoś stopniowo coraz więcej jest blw niż papek. Obiadki rozdrabniam i karmię jeszcze czasami, jeśli nam się gdzieś spieszy. Ale śniadania, podwieczorki i i jakieś przegryzki w ciągu dnia, to już tylko w łapę i tyle. No chyba, że mówimy o kaszkach-to oczywiście tradycyjnie, wiosłujemy łyżeczką:)

  • Reply Monika Klimuk 14 października 2014 at 08:55

    Na początku myślałam, że Matylda jest podobna do tatusia, ale teraz jak patrzę to te oczy <3 robi się coraz bardziej podobna do mamusi, tak samo jest śliczna :))))

    Co do tej dumy, to mam podobne odczucia, nie mogę się nadziwić kiedy z tego mojego małego szkrabka wyrósł chłopczyk 🙂

    • Reply radoSHE 14 października 2014 at 21:00

      O dzięki! Uwielbiam, jak raz na pół roku ktoś powie, że dziecko choć trochę do mnie podobne:) Pozdrowienia dla szkraba!

    • Reply Anonimowy 23 października 2014 at 08:29

      Na śniadanie podajesz pokarmy stałe? Tzn po przebudzeniu, jako pierwszy posiłek? W którym miesiącu zrezygnowalas z podawania na śniadanie mleka?

    • Reply radoSHE 23 października 2014 at 08:50

      M. budzi się z reguły w przedziale 5.30-6.30 i wtedy jest mleko. I tego elementu na razie nie rezygnujemy. Ale takie stricte śniadanie mamy ok. 9.00 (najczęściej jakaś kaszka, kasza jaglana z owocami, albo chlebek z masłem itp.)

    • Reply Anonimowy 23 października 2014 at 13:19

      Dzieki za odpowiedz:)

  • Reply Pola 14 października 2014 at 12:56

    Gratuluję nowych kamieni milowych!

    Co do BLW. Zgadzam się, że rulez:)Nasz starszak tak się nauczył pięknie jeść i teraz wsuwa wszystko, z francuskimi serami pleśniowymi, oliwkami, rybami i każdym warzywem włącznie.
    teraz przyszła kolej na siostrzyczkę, jeszcze zainteresowania brak;)

    A Matylda jest prześliczna!

  • Reply Karolina R.(encepence) 14 października 2014 at 21:36

    Ajjj te oczka 🙂
    Nasza Matylda od starszych dzieci się uczy codziennie, dziś chciała podskakiwać na jednej nóżce 😀

  • Reply Paula 17 października 2014 at 16:15

    U nas też wszystko tak szybko nastąpiło i na raz 🙂

  • Odpowiedz