Jeszcze trochę na walizkach, jeszcze nie do końca ogarnięci, jeszcze bez stałego dostępu do internetu (jak żyć?), ale już w nowym miejscu, z małym podsumowaniem ostatniego miesiąca. Piątego miesiąca Matyldy! A był on szybki, krótki, zaskakujący.
Co lubi Matylda:
– Przewracać się z pleców na brzuch (lewym bokiem). Odkąd załapała-przestać nie może (ku naszemu utrapieniu nawet w nocy). Każdą zaś tego typu akrobację kwituje szerokim uśmiechem pełnym dumy.
– Śmiać się w głos. Są dni, w której nic jej nie bawi, a są takie, w której rechocze na sam widok znajomej twarzy, kichnięcia, dotknięcia noska itd.
– Towarzystwo. Nic jej tak nie tak nie uszczęśliwia jak możliwość uczestniczenia w życiu dorosłych. Może długo leżeć na macie/kanapie/leżaczku byleby tylko mieć w zasięgu wzroku i słuchu wszystko co dzieje się wokół.
– Piszczeć. Tak, odkryła wysokie tony swojego głosu i nie waha się ich używać.
– Bawić się. Tak wiem, że to nic rewolucyjnego, ale nie mogę wyjść ze zdumienia, z jaką precyzją sięga po zabawki i z jakim zaangażowaniem je miętoli/przerzuca/potrząsa/gryzie.
A czego nie lubi:
– Butelki. Dalej trenujemy, dalej walczymy. Jest lepiej, dużo lepiej. Zassała w końcu butelkę TT. Aczkolwiek karmienie jej tym sposobem to nie kaszka z mlekiem. Nigdy nie wiem ile wypiła, a ile wylała za kołnierz. Trudno jej skupić się podczas karmienia i generalnie cała zabawa trwa arcydługo.
– Zostawać sama. Do lamusa odeszły chwile, gdy mogłam odłożyć ją do łóżeczka i zająć się swoimi sprawami. Matylda uruchamia swoje „yyyyyy”, tudzież bardziej dramatyczną syrenę i po kilku/kilkunastu minutach wszelkie próby przeczekania i tak kończą się fiaskiem.
Waży 6,7 kg
Mierzy ok 68 cm
I wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia, że mam już takie duże dziecko. I dziwne, już zaczynam tęsknić za jej przemijającym tak szybko niemowlęctwem.

15 komentarzy
Ogród?! Toż istny las! Bosko! 🙂
Piąty miesiąc był moim zdecydowanie ulubionym miesiącem w Buniowej egzystencji 🙂 …choć każdy lubię 🙂
Jakie Wy jesteście piękne <3 można patrzeć i patrzeć 🙂
+ uszy zakrywają bo życia mieć nie będziesz tfu tfu 😉
Heh, przypuszczam, że za te uszy to mi się dostanie:) Nic to, że +20 i bezwietrznie:)
Dziękujemy za miłe słowa:)
haha, znam takich co przy upale najchętniej by dzieciom na uszy coś zakładali i nie mówię o zakryciu głowy przed słońcem.
śliczne!
Hahahhahahah!!!!! Kocham temat czapek i uszu przy dwudziestu stopniach na plusie, uważaj żeby jakaś nadgorliwa wszystkowiedząca matka-polka nie zadzwoniła po opiekę społęczną, bo wiesz, jak to tak, pięciomiesięczne dziecko z odkrytymi uszami w bezwietrzne dwadzieścia stopni?!. I zgadzam się z Gabrysiową Mamą, jesteście obie przepiękne!!!!!!! też się nie mogę napatrzeć!
A to zwracam honor 😀 i linczować nie zamierzam, ale my tam na uszy uważamy 🙂
Ślicznie wyglądacie. A moja córeczka własnie zasnęła i matka ma chwilkę dla siebie 😉
Ładny mi ogród;) piękne jesteście dziewczyny!
cudowne zdjęcia, piękna M.. zresztą co tu się dziwić przy takiej pięknej mamie 🙂
no ogród nieziemski 🙂 cudne zdjęcia!
Piękności dwie. Swoją drogą jak ten czas szybko leci u Was 5 miesiąc u nas 6latek, az dziw ze Agatka idzie od wrzesnia do szkoły, co juz wprawia mnie w nie lada stres 🙂 Pozdrawiam, dajcie znać jak bedziecie w Mcach spotkamy sie na jakiś spacer lub herbatke 🙂
Ja Wam pisać że śliczne jesteście nie będę bo ile można? 😀 ( bo normalnie jak z gazety ! )
Super że macie już za sobą przenoszenie gratów, my ciągle przed i zastanawiam się jak się za to zabrać! Będzie hardcore !
Tak się zastanawiam czy nie byłby pomocny przy tym kładzeniu się w nocy na brzuszek ubieranie naszych dziewuszek w śpiworek.. tylko muszę zakupić jakiś bo coś tam mam ale za cienki i małej chłodno.
Matylda ! Kiedy Ty tak urosłaś ? 😉
No nie jest łatwo z tymi przeprowadzkami. I nawet myślałam, że się do tego dobrze przygotowałam, lista, odhaczanie etc. a na miejscu okazało się, że nie wzięłam miliona rzeczy, np. suszarki:)U nas przewraca się i w śpiworku, a nawet w otulaczu! No cóż rozwoju dziecka nie powstrzymasz:) Buzka!
Moja Zosia jest ciut młodsza, od Twojej Matyldy, a i ja tęsknie za dniami, które przemijają, a ostatnio oglądałam swoje zdjęcia z brzuchem i za tym też tęsknie, gdy była pod moim sercem.. ech, czas zasuwa, przy dziecku widać to najbardziej
a latka lecą:)