Dzień zaczął się wcześnie. Około szóstej. Mleczne pierwsze śniadanie. Przytulasy w łóżku i myk do łóżeczka. Z zapasem książeczek, żebyś mi dała dospać jeszcze chwilę. Wszak ważny dzień przed nami. Po godzinie głośne mniaaam mniaaam wyrywa mnie ze snu. Otwieram oko, żarłok stoi już przy poręczy, coraz dobitniej upominając się o swoje. No to mniam! Kaszka zawsze mniam. Teraz Ty sobie poraczkuj, podemolkuj, potargaj te gazetki wyborcze. Mama zje śniadanie, wypije kawę i obmyśli plan działania na czas drzemki. Bo że poranna drzemka będzie – jest pewne jak podatki, pewne jak amen w pacierzu. Ogarnę mieszkanie, obiad jakiś, a przede wszystkim siebie. Bo mini blogerskie spotkanie w południe; wyglądać trzeba. Zmęczyłaś się? Myk do łóżeczka, aaa kotki dwa, kołderka podusia, śpimy. Wstajesz? No dlaczego wstajesz. No to postój jeszcze skoro musisz, znudzisz się, zaśniesz. Naczynia pomyte, kuchnia ogarnięta, nie ma zmiłuj idziemy spać. Ty musisz się wyspać, a ja muszę pomalować paznokcie. Nie chcesz leżeć? No dobra, na moim brzuchu uśniesz na pewno. Ostatnio często Ci się to zdarza. Nie? No dobra. Lecimy z przeglądem nowych umiejętności. Tak, to jest ucho, to zęby, to nos, a to oko. Ała. Tak, tak robi kurka, tak konik, tak coś tam prycha. Kosikosi/brawobrawo. Niemaniema jest. Papa, aaa kotki dwa. Myk do łóżeczka. Paluch w buzi, głowa w kocyk, pupa do góry. No teraz to chyba już się uda. Paznokcie już nie wyschną, ale może bluzkę zdążę wyprasować. Na palcach stóp wyciągam żelazko. I nagle to słyszę. Maaaa-maaa. Maaa-maaa. Szlag trafił zaplanowany outfit! Zadziwiające, że ma-ma jest tylko wtedy, gdy chcesz, aby Cię wyswobodzić. Im bardziej się irytuję, tym bardziej nie śpisz. Za pół godziny musimy być na miejscu. Nie ma już kiedy, ani komu spać. Zbierać się trzeba, dziewczyny czekają. Pampek, rajtki, spodnie. Wrzucić coś na siebie. Jeszcze tylko szybkie dokarmienie na wychodne. Wtulasz się, wsysasz. Zasypiasz. Ech.
Matylda. Moja cudowna 11-miesięczna córka. Nie wiem ile waży, ile mierzy (rozm.80). Wciąż dwa zęby, ale dwa górne już atakują. Zasuwa na czworakach z prędkością światła. Wspina się i łazi krokiem dostawnym. Nabiła sobie pierwszego guza, ale takiego konkretnego-wypukłego. Je wszystko. Zaczęła przesypiać całe noce, oprócz tych nocy, których nie przesypia. Miniony miesiąc to zupełnie nowy poziom naszych interakcji. Mamy swoje umówione gesty, zachowania, zabawy. Powtarza całe słowa. Gada jak najęta. Odpowiada na proste polecenia. Chłonie jak gąbka. Wydaje się, że tyle rozumie. I przekorna jest. Przekorna jest pioruńsko.








10 komentarzy
Szczęśliwej jedenastki!
Piękne zdjęcia!
🙂 cudowna jest Mati!
O Matko. Już 11? Nie wierzę. A przed nami ciągle kawa! Jakie oczy piękne! : )
Napisałaś dokładnie co czuję każdego dnia. Zaśnij, nie śpij. Co prawda odkąd Pol do żłobka to mam trochę luzu – czytaj pracować mogę, a dziecko moje w dobrych rękach. Matylda jest cudowna. Absolutnie śliczna dziewczynka. Btw u nas nigdy nie było szans żeby Pol czymkolwiek zajęła się w łóżeczku o 6 czy 5, któreś z nas z Nią i dawaj oglądanie, zabawa, cokolwiek byle rozpierducha, inaczej skakanie i chodzenie po łóżeczku plus pokrzykiwanie, że już i natychmiast chcę być z wami. No nic. Rozpisałam się. Oczywiście ostre powalenie na punkcie M rozumiem, mam to absolutnie codziennie, a nikt poza Starym i dzieciatymi nie rozumie. Buzia
Tak to jest zawsze, Ty planujesz swoje, dzidzia swoje :-p
Przekorna, bo Matylda – nasza tak samo 🙂
O, identycznie mamy – dziś wychodzę wieczorem, Polka w ramionach taty. Ja jej całusek, zrób papa, mama sobie idzie, ty zostaniesz z tatusiem. A Polka mi elokwentnie "nie". I mamuje, rączki wyciąga. No to całusek, przytulasek, tralalala i inne cuda wianki. Znów wychodzę i znów to samo. W efekcie spóźniłam się 45 minut na spotkanie na Uczelni, ominęła mnie dzięki temu nudna merytoryczna rozkmina i trafiłam na afterparty (ekhm… uczelniane?). Ach… lajf.
Chyba im większe plany mamy, tym proporcjonalnie rośnie ta przekorność u dzieci 😀 no ale cóż i w niewyprasowanej bluzce i nieumalowanymi paznokciami dajemy radę, bo kto jak nie my- mamy się pytam? 🙂 🙂 ps. zdjęcia jak zwykle cudne, a te oczy, ach te oczy! <3
zdjęcie numer trzy i widzę że to moja siostrzenica! ]:-> i w dodatku Kłapouchy. latam z odkurzaczem i czekam na Was
Zaczęła przesypiać całe noce, oprócz tych nocy, których nie przesypia.
Właśnie tak :))
Na żywo jeszcze słodsza ta (moja) Matylda 🙂
Przesłodka jest po prostu. A te plany na czas drzemki…. Oj znam ja to, tak dobrze;)