Wspominałam już kiedyś, że udało mi się poskromić mój szalejący konsumpcjonizm. Na nowe trendy, inspiracje, gadżety must have patrzę z przymrużeniem oka. Egzystujemy całkiem dobrze bez super maty piankowej, dziecięcego teepee i innych wynalazków niezbędnych ponoć w rozwoju dzieci. Dlaczego więc uwierzyłam, że bez pchacza nie przeżyjemy?
Kilka dni temu miałyśmy okazję uczestniczyć w prezentacji pieluszek jednorazowych nowej generacji. Bardzo chętnie wzięłyśmy udział w spotkaniu. Wszak Pampers towarzyszy nam nieprzerwanie od trzynastu miesięcy, a Matylda doskonale wpisuje się w w grupę docelową nowego produktu Nie mogło nas więc zabraknąć!
Są takie chwile (przyznaję, dosyć rzadkie), że ze wzmożoną chęcią potrzebujemy pobyć trochę bez dziecka. Wyjść gdzieś na kilka godzin. Nie martwić się, że komuś za zimno, za ciepło, że pora drzemki i pora jedzenia. Odlepić się na chwilę od ramy wózka, która czasami mam wrażenie, przyrosła już do moich rąk. A po świątecznej bieganinie, potrzeba ta odezwała się w nas ze wzmożoną siłą. Tak więc znów wykorzystaliśmy stęsknionych i chętnych dziadków, i poszliśmy. Na randkę poszliśmy!






