Są takie marzenia, które nosimy głęboko w sobie. Nawet nie rozmawiamy o nich głośno, bo wydają się tak nierealne, że aż śmieszne. Czasami tylko, w chwili nieuwagi, wymsknie się głośno, że fajnie byłoby zrobić to czy tamto. Ale zaraz Cię ktoś zbojkotuje, albo zrobisz to sama/sam, bo przecież lista przeciwności jest tak długa, że końca nie widać. A później trafiasz w sieci na kilka osób, czytasz, zgłębaiasz ich historie, doszukujesz się genezy…I oczy otwierasz szeroko. Bo przecież to tacy ludzie jak Ty…i oni to zrobili!
Nasze małe cygańskie dziecko, które przemierza z nami od urodzenia setki kilometrów. Posiada trzy pokoiki, trzy wanienki, trzy komody na ubranka (!!!), dwa łóżeczka…i ani jednego pościelowego kompletu! A dlaczego. Na początku była za mała. Wiadomo. Noworodek pod kołdrą, no nie bardzo. Poza tym często spała ze mną. Następnie na wiele miesięcy zapałała miłością bezwzględną do otulacza. Nakrywanie było zbędne. A później przyszło lato i noce gorące i jedyne co czasami zdawało rezultat to nakrycie cieniutką flanelką.
Zakup nosidła dla Matyldy miał być czystym pragmatyzmem. Bo jedziemy na wakacje. Bo plaże. Bo góry. Na szybkie zakupy. O innych funkcjach nie rozmyślałam. Żadne tam „high need baby” z naszej Matyldy. Raczej łatwo „odkładalna”, przytulona szybko się uspakaja, nie wymaga długiego lulania, kołysania itd. Kto by przypuszczał, że nosidło Tula…zmieni wszystko?!
Chociaż Matylda to wyjątkowy egzemplarz; jest cierpliwa, wyrozumiała, niepłaczliwa, niekolkowa, pogodna i słodka – to zdarzają się wieczory, gdy zachowania mojej córki nie rozumiem. A wszystko zaczęło się po ukończeniu trzeciego tygodnia życia. Po każdej wieczornej kąpieli i karmieniu w dziecko wstępują nowe niespożyte siły. (A w ilu mądrych książkach i gazetkach wyczytałam o kojącym i wyciszającym wpływie wieczornych rytuałów-nie zliczę). Matylda wierzga mocno wszystkimi swoimi kończynami, raz po raz uderzając się po twarzy, stęka, płacze, marudzi. Nie pomaga otulanie, lulanie, kołysanie i inne triki znane wtajemniczonym. A wszystko trwa kilka dobrych godzin.




