Browsing Tag

rekomendujemy

Inspiracje Podróże i miejsca

The road is home

16 stycznia 2015

Są takie marzenia, które nosimy głęboko w sobie. Nawet nie rozmawiamy o nich głośno, bo wydają się tak nierealne, że aż śmieszne. Czasami tylko, w chwili nieuwagi, wymsknie się głośno, że fajnie byłoby zrobić to czy tamto. Ale zaraz Cię ktoś zbojkotuje, albo zrobisz to sama/sam, bo przecież lista przeciwności jest tak długa, że końca nie widać. A później trafiasz w sieci na kilka osób, czytasz, zgłębaiasz ich historie, doszukujesz się genezy…I oczy otwierasz szeroko. Bo przecież to tacy ludzie jak Ty…i oni to zrobili!

Czytaj dalej

Dziecko

Zima nas nie zaskoczy!

9 października 2014
Nasze małe cygańskie dziecko, które przemierza z nami od urodzenia setki kilometrów. Posiada trzy pokoiki, trzy wanienki, trzy komody na ubranka (!!!), dwa łóżeczka…i ani jednego pościelowego kompletu! A dlaczego. Na początku była za mała. Wiadomo. Noworodek pod kołdrą, no nie bardzo. Poza tym często spała ze mną. Następnie na wiele miesięcy zapałała miłością bezwzględną do otulacza. Nakrywanie było zbędne. A później przyszło lato i noce gorące i jedyne co czasami zdawało rezultat to nakrycie cieniutką flanelką.
Dziecko

Śpieszmy się nosić dzieci, tak szybko rosną!

8 sierpnia 2014
Zakup nosidła dla Matyldy miał być czystym pragmatyzmem. Bo jedziemy na wakacje. Bo plaże. Bo góry. Na szybkie zakupy. O innych funkcjach nie rozmyślałam. Żadne tam „high need baby” z naszej Matyldy. Raczej łatwo „odkładalna”, przytulona szybko się uspakaja, nie wymaga długiego lulania, kołysania itd. Kto by przypuszczał, że nosidło Tula…zmieni wszystko?!

Czytaj dalej

Dziecko

Woombie, czyli jak pacyfikujemy Matyldę?

30 stycznia 2014

Chociaż Matylda to wyjątkowy egzemplarz; jest cierpliwa, wyrozumiała, niepłaczliwa, niekolkowa, pogodna i słodka – to zdarzają się wieczory, gdy zachowania mojej córki nie rozumiem. A wszystko zaczęło się po ukończeniu trzeciego tygodnia życia. Po każdej wieczornej kąpieli i karmieniu w dziecko wstępują nowe niespożyte siły. (A w ilu mądrych książkach i gazetkach wyczytałam o kojącym i wyciszającym wpływie wieczornych rytuałów-nie zliczę). Matylda wierzga mocno wszystkimi swoimi kończynami, raz po raz uderzając się po twarzy, stęka, płacze, marudzi. Nie pomaga otulanie, lulanie, kołysanie i inne triki znane wtajemniczonym. A wszystko trwa kilka dobrych godzin.

Czytaj dalej