No dobra. Zbieram się w sobie wrzucam kilka migawek kwietniowo/majowych. Było tak dobrze, nie chciałabym, aby wspomnienia umknęły w mrocznych odmętach pamięci. Na pierwszy rzut kwietniowe wydarzenie, na które długo czekaliśmy i które warto odnotować. W samą Wielkanoc ochrzciliśmy Matyldę. Był stres, w końcu to pierwsze tak ważne publiczne wystąpienie. Obyło się jednak bez histerii w kościele, w trakcie polewania głowy Matylda demonstracyjnie ziewała, imprezę w restauracji przespała i generalnie nic jej nie przeszkadzało.
I przyszedł maj. Nie będę oryginalna. Maj moim ulubionym miesiącem. Szalony wybuch zieleni, ciepłe wieczory i tyle wolnych od pracy (zawodowej ;)) dni. Jak sięgam pamięcią każdy wypełniony był dobrymi wydarzeniami. Doskonałe preludium lata. W zeszłym roku maj był jednym wielkim oczekiwaniem, w tym roku jest czasem ogromnej radości. Pierwszy raz z Matyldą. I dużo pierwszych razów Matyldy. Pierwszy plenerowy koncert (na pewno nie ostatni-przespała całą imprezę), pierwsza taka długa (3h) podróż samochodem (przespała całą), pierwsza noc w hotelu (nie ruszyły jej obce łóżeczko i ściany-przespana noc, gorzej ze mną). I najważniejsze: pierwszy wyjazd w góry i spotkania z pradziadkami. Dużo, dużo nowości, a to dopiero początek, tego co wydarzy się w maju.









7 komentarzy
Jaka Słodziutka 🙂
Oh Wy ślicznoty !
Ja się nie dziwię że rozkochiwała w sobie wszystkich 😉 A jaka jest stylowa na ostatnim zdjęciu ! 😉
selfie w windzie musi być 🙂
bosko!
wspaniale wyglądacie.a maj to faktycznie najlepszy miesiac 🙂
hehe zdjęcie w windzie musi być;) My także po każdym wyjeździe uczymy się na błędach ale powiem Ci szczerze zawsze coś odbiega od naszych wyobrażeń i synek rozwala system po całości. No cóż takie uroki naszych dzieciaków;)
życzymy , by ten miesiąc dalej był taki piękny! 🙂
Też uwielbiam maj! A miejscówka widzę do wypróbowania :))) Dzięki za cynk!