Były wielkie, bo każda wyprawa z niemowlakiem to naprawdę wielka sprawa. Ale były wielkie również dlatego, że zyskały zupełnie nową ośmiokilogramową jakość. Nie zamieniłabym jej na nic. Przed Państwem najdłuższy post w historii tego bloga.
Podróż – to był ten element, którego obawiałam się najbardziej. Okazało się, że wylot o godzinie siódmej rano był strzałem w dziesiątkę. Dzień zaczęliśmy przed czwartą. W samolocie Matylda odpadła już po 15 minutach i tak do samego lądowania. Transfer do hotelu przebiegał jak na poniższym obrazku. Niestety powrót do Polski, który odbywał się wieczorem, nie był już taki kolorowy. Kumulacja aktywności, znudzenia, zmęczenia. Wszystkiego.
Ale na miejscu było już tylko wyśmienicie! Dość szybko opracowaliśmy najbardziej optymalny dla nas scenariusz dnia. Nigdy bym w to nie uwierzyła, ale plażowanie/basenowanie rozpoczynaliśmy chyba pierwsi na Rodos, bo już po ósmej (tak, tak..po ósmej rano) Moja wizja ochłody w cieniu palmy legła w gruzach już pierwszego dnia. Na wyspie jest naprawdę gorąco. Dlatego wczesnym południem chowaliśmy na kilka godzin Matyldę w klimatyzowanym pokoju i wymiennie dotrzymywaliśmy jej towarzystwa. Dzięki temu oboje wróciliśmy spaleni słońcem.
Lubię te urlopowe dylematy. Plaża, basen, spacer, białe czy czerwone wino. Matylda oszalała na punkcie kąpieli w basenie. Natomiast morze wciąż wzbudza dużą dozę nieufności. Na oswojenie przyjdzie czas w przyszłym roku. Teraz zadowoliliśmy się bezpieczną odległością.
Za to ja korzystałam na całego. Po ubiegłorocznych wakacjach, gdy w strachu o ciążę odmawiałam sobie wszystkiego, teraz czerpałam z wyjazdu garściami.
Kurort kurortem, ale prawdziwej Grecji zasmakowaliśmy dopiero podczas naszych samochodowych wycieczek. Pięknie było! Ale okupione niemałym strachem. Grecy to świry na drogach! Na pierwszy ogień poszło starożytne miasteczko Lindos z dorycką świątynią Ateny.
Świątynia znajduje się na wzgórzu, na które można dostać się pieszo lub wynajmując takiego osiołka. Tylko 5 euro w jedną stronę…Biznes się kręci.
Z góry rozpościera się oszałamiający widok. Podobno w 58 r. n.e do tej zatoczki poniżej przypłynął statek z apostołem św. Pawłem. Od tego momentu datuje się początek chrześcijaństwa na wyspie.
Niepowtarzalny klimat greckich miasteczek nadaje charakterystyczna biało-niebieska zabudowa. Grecy to rasowi patrioci, barwy nawiązują do flagi, ale mają również praktyczne zastosowanie. Biały odbija światło a niebieski odstrasza insekty.

Kolejnym punktem naszych wypraw na wyspie Rodos, było miasto Rodos. Najlepiej zachowane średniowieczne miasto warowne w Europie. Historia kotłuje się ze współczesnością. Niesamowity mix. Bardzo mi się podobało; zwłaszcza gdy zboczyliśmy z głównego turystycznego szlaku, gdzie toczyło się prawdziwe powolne greckie życie. Z powodu stosunkowo późnej pory odbębniliśmy zwiedzanie trochę „po łebkach”. A szkoda, bo chciałabym więcej.







Imponujący meczet Sujemana górujący nad Starym Miastem. Podobno najpiękniejszy na wyspie. Ze względu na zły stan od lat zamknięty jest dla zwiedzających…Logiczne.
Do dziś zastanawiam się co sprzedawano w sklepie Apple. Bo raczej nie polskie jabłka…A tak na marginesie. Grecja należy do Unii Europejskiej, a Rodos podróbką stoi. Wszelkie szanelki, luiwitą i inne Versacze dostępne na każdym stoisku. A myślałam, że takie rzeczy to tylko w Turcji.
Dobrze było! Jeśli tak może wyglądać podróżowanie z dzieckiem to cały świat (ekhm..powiedzmy ten bliższy świat) stoi przed nami otworem. I mimo, że następnego dnia po powrocie wyjazd był już tylko dalekim wspomnieniem, to kurczę, wracam do niego każdego dnia. I tylko mi żal, że opalenizna tak szybko schodzi.
A jeśli ktoś dotrwał do końca to zapraszam na moją produkcję kinematograficzną.



























10 komentarzy
Zarówno post jak i filmik przeniosł mnie choć na chwilę na ta piekną wyspę 🙂 Dzięki Ci za to 🙂 a Matylda no cóż nic dodać nic, słodziak 🙂 Do zobaczenia soon 🙂
Byłam, zdobyłam. Nawet zdjęcia mam w tych samych miejscach.
W Kalitea są jeszcze cudowne termy… Rodos – kocham 🙂
mała, dzielna podróżniczka 🙂
cieplej mi się trochę zrobiło w ten pochmrny dzień 🙂
Zazdroszczę strasznie takich wakacji:) Nie wiem czy bym miała odwagę wsiąść do samolotu;) a Matyldzia jak się fajnie przemieszcza;)
kaaaciulkowo.blogspot.com
piękne wakacje!! filmik też mega (Matylda w chwili refleksji nad swoją stopą :)))
Ale pięknie.. a za oknem szaro buro … 🙂
Pięknie 🙂 Zazdroszczę i cieszę się, że udał Wam się wypoczynek 🙂 Matylda jest taka słodziutka 🙂
A tak przy okazji podkład muzyczny z filmiku bardzo przypadł Frankowi do gustu, stał obok mnie przez cały czas i tańczył 🙂
Cudowne wakacje 🙂
Super zdjęcia. W przyszłym roku wybieram się do Grecji.
Symptoms may include eye pain, fever, asthma, rashes and intestinal cramping.
The mother will nurse them for 3-4 months until
they are able to swim on their own. Kidney failure is
a concern among patients with this condition, and an early diagnosis is important to prolong the use
of the kidneys.