Pisałam już, że uspołeczniamy Matyldę. Ano uspołeczniamy i póki co przyniosło to fajne efekty, ale o tym kiedy indziej. Dziecko się socjalizuje, a ja przecieram oczy ze zdumienia. Każdy klubik/kafe przyjazne dziecku/plac zabaw to prawdziwa jaskinia lwa. A raczej lwic-matek. Matek niby takich jak ja i Ty. Normalnych. A jednak nie tak normalnych do końca, a mam „idealnych”! I może miałam pecha, że zawsze takie matki spotykam, a może to jednak potwierdzenie reguły, że ten typ w przyrodzie jednak istnieje.
Tak więc siedzą sobie matki w kółeczku i opowiadają. Jak to 3 miesiące łyżeczka za łyżeczką ten gluten wprowadzały i żadnej owej łyżeczki nie zapomniały. Jak o rozwój wszechstronny niemowląt swych dbają od rana zapodając bajki edukacyjno-zrytmiozwane, w celu owego rozwoju właśnie. Jak dziecko nigdy samopas po podłodze się nie błąka, bo matka zawsze ma czas i uśmiech na twarzy, by na podłodze tej dzieciowi towarzyszyć. A dwadzieścia minut czytania bajek to od urodzenia i żadnego dnia rytuał ten nie został pominięty. I kaszki z nestle nigdy nie podały, a wszystko co jedzą to super high-eco. A dziecko? No ósmy cud świata rzecz jasna. Rozwojowo dwa miesiące wprzód. I piękne do tego i słodkie takie, a nawet jak „z tych niegrzecznych”, to też inplus, bo w końcu w życiu sobie poradzi, a w ogóle to co Ty wiesz o macierzyństwie, przecież masz takie spokojne dziecko.
Przepraszam, nie wierzę w matki idealne.
I wiem i czuję, że to wszystko fasada tylko. A mamy owe znają się tylko z owych tych dziecięcych spotkań, a żadna nie chce zdjąć korony matki perfekcyjnej. Bo powierzchowność relacji skłania do kreacji, wyzwala wyobraźnię. Można się trochę dowartościować w oczach tej drugiej. Bo przyjaciółce oczu mydlić oczu nie trzeba, można się po prostu wyżalić, że czasami jest ciężko i nie wszystko perfekcyjnie. Ale tej tutaj, co to może już nigdy nie spotkam, wymyślę lepszą wersję siebie.
A ja się zastanawiam po co. Nie wstydzę się przyznać, że błędy popełniam. I to dużo pewnie. A mamy bardziej doświadczone wykorzystuję do granic możliwości, bo każda z nich milion razy lepsza od najlepszego poradnika. Więc pytam o wszystko i nie udaję, że wiem. I uwielbiam te mamy (bo na szczęście i takie spotykam), które bez cienia żenady opowiadają o kolejnych swych wpadkach. I oczywiście moje dziecko jest najfantastyczniejszym człowiekiem, jakie raczkuje po tej ziemi, ale umówmy się, nie mam misji, aby przekonać o tym każdą osobę która mi się napatoczy. Wystarczy, że wiem o tym ja, mąż-tata. No i dziadkowie 😉
Ale co by nie było dzisiejszy spacer był IDEALNY.




















28 komentarzy
Popieram w 100% – bez sensu udawać, kogoś kim się nie jest – i nie tylko o matki tu chodzi 🙂
P.S. zdjęcia z bańkami piękne! 🙂
Dwie pięknotki;) Nie ma ludzi idealnych ale każdy czasem chce się taki czuć choć przez moment:)
Dziewczyny śliczne jak zawsze! A dzięki Twojemu postowi dowiedziałam się czemu czytasz i nas – wpadka macierzyńska to moje drugie imię:D dobrze że chociaż dziecko nie do końca to zauważa:p
Haha, no a Ty myślałaś, że czemu Was czytam?;) Swój swego zawsze znajdzie:) Ale póki małe to takie i nierozumne do końca to nie ma się co spinać niepotrzebnie:)
Taaaak, matki nieidealne łączmy się 🙂 Na szczęście nie spotykam takich matek, dookoła mnie normalni rodzice z krwi i kości, którym zdarzają się jakieś obsuwy. jakieś wpadki. Grunt to umieć się z tego śmiac 😉
I właśnie dlatego staramy się otaczać tylko takimi rodzicami:)
Każdy popełnia błędy, macierzyńskie czy nie macierzyńskie. To normalne. Najważniejsze to starać się ich nie popełniać.
Z tym niepopełnianiem to właśnie trudno jest, i w tym cały problem tkwi. Ale dobrze jest z nich wyciągać lekcję i po prostu nie powtarzać:)
Powinnyśmy założyć taki fanpage matek nieidealnych (coś jak ch****a pani domu). No bo umówmy się – kocham najmocniej i jestem najlepszą matką… jaką mogę i potrafię być. Mam swoje momenty, oj mam:
– niedomyta butelka po płynie do naczyń i dziecko, które "jakoś tak nie chce pić"
– pierwszy upadek z łóżka
– zapomniałam o pasach do fotelika i po prostu pojechałam (zmęczona, no ale!)
– dziecko puszczone samopas i bawiące się listwą podłogową (jeeeee! mam 40 minut na serial!)
– fraza w stylu: "tu Kochanie klocuszki są, misiu jest, a tu kawusia mamusi więc ciiiiii" zdarzają się często.
– standardowe miganie się od opieki (nooooo cały dzień z nią jestem, weź ją teraz ty – do męża po pracy. Co z tego, że Polka właśnie ucięła sobie 2 godzinną drzemkę!)
No dzieje się. Ale NIC ZŁEGO SIĘ NIE DZIEJE! Tak jak staram się na 100%, tak samo wiem, że trzeba czasem przyznać się do spadku formy, żeby rodzicielstwo było odpowiedzialne i bezpieczne. Bo gdybym napieprzała na czworakach za małą po domu 24/7 to ani ja nie byłabym zdrowa na umyśle, ano ona nie byłaby w stanie się sama bezpiecznie rozwijać. A tak – jest sielanka!
Haha, mogłabym się z Tobą licytować na grzechy główne matki niedoskonałej. Nawet miałam coś takiego dodać, ale bałam się, że ktoś może wezwać opiekę społeczną;) Ale to wszystko true! Dziecko nam jeszcze z łóżka nie spadło, ale obawiam się, że przy jej dynamice i na to może przyjść pora:) I zgadzam się, warto uświadamiać sobie spadek formy, bo wtedy po prostu przychodzi zdrowe i potrzebne otrzeźwienie:) I jest sielanka!
Ja też jestem nie idealną matka i przyznaje się do tego mam momenty gorsze i lepsze i popełniam masę błędów ale na nich właśnie się uczę i uśmiech dziecka mi.to rekompensuje gdy je naprawiam. Monia S.
Kurde… A jakie Wy podajecie kaszki? Bo ja z Nestlé dość często… Doradźcie proszę. Gabi.
Spoko, ja też nestle i bobovita, jak mam wene to owsianke czy jaglana z owocami. No ale przecież te kaszki gotowce to sam cuuukier i zero natury, wiec bleee. Ale Ty się Gabi nie przejmuj i karm jak karmilas:)
Za ładne jesteście 😀 :* <3
Ja popełniłam i popełniam mnóstwo błędów, leniwą matką jestem mimo wszystko i podziwiam te, które dla swoich dzieciaków robią więcej niż ja, ale no taki leniwy typ ze mnie, ughhhh.. I jak M. był ze mną to jakoś bardziej się nakręcałam na wyjścia, robienie czegoś wspólnie, wyjazdy. A w ogóle to ja chcę już pracować bo dłuży mi się siedzenie w domu.. odczuwam to szczególnie teraz, kiedy młoda chora i chcąc nie chcąc od rana do wieczora w 4 ścianach, zdecydowanie inna energia we mnie jest kiedy dziubas bawi się w żłobku a ja mogę tworzyć dekoracje na okna, posprzątać, przynieść, wynieść, pozamiatać. Także tego, część grzechów wyznana 😀
Buziam :***
Ze mnie dokładnie ten sam typ lenia:) Zazdroszczę Ci tego, że Gosza od małego oswojona ze żłobem, wokół sami bliscy itd.:) Łatwiej pewnie podjąć kolejne wyzwania, bo dzieciak czuje się jak w swoim naturalnym środowisku. I jakie tam grzechy. Grzeszki takie. Tyci, tyci.
To moje idealne dziecko, matki swej nieidealnej odwaliło taką scenę dziś na placu zabaw, że zdębiałam jaki był bunt na wózek i piasek – ona chce siedzieć w piasku i koniec. Wyszłam na matkę nieidealną, co Polsona rozpuszcza. No i tutaj to aż mi się głupio zrobiło, słowo, chociaż idealna jestem na dwa z minusem, ba nawet mniej, bo sił nie mam często, wściekła i zmęczona, a czasem z ulgą dziecko oddam ojcu i na basen uciekam. Przy okazji – jedyne co staram się robić idealnie to żarcie. Amen. Całujemy Was śliczne Dziewczyny.
Kobieto, jakkolwiek tam piszesz, żeś nieidealna to w kreatywności blw-kulinarnej masz +100 do perfekcji. I tego Ci jawnie zazdraszczam. Więc dla równowagi i Ty musisz mieć te słabsze momenty w piaskownicy i tyle. Am-en. Buźka!:)
Weź ty nic o żarciu nie mów, bo pod dywan, którego nie mam się chowam. Chibi boi się piaskownicy i jak mi oznajmiono (matki idealne) tosz to moja wina pokutna
Każdy popełnia błędy, nikt nie jest idealny i matki również. Każdy człowiek uczy się codziennie na błędach wychowawczych i nie tylko, wiadomo że każda matka chce być idealna, ale najważniejsze to aby być sobą i nie udawać kogoś kim się nie jest, dziecko chce mieć szczęśliwych rodziców oraz kochających 🙂
Uroczo wyglądacie, zdjęcie z bańkami ujęło mnie najbardziej! 🙂
Pozdrawiam i dodaje do grona obserwujących 🙂
http://kamii-foto.blogspot.com/
Otóż to. Dziękujemy:)
Agnieszko ! Dziękuje za ten tekst… Szczerze powiedziawszy, to właśnie przez ten idealizm, który chciałam sobie wpoić przy wychowywaniu dziecka popadłam w duże kompleksy … 🙂
Myślałam nawet o tym żeby skorzystać z pomocy lekarza bo wyrzuty miałam tak duże że aż mnei ogarniał smutek. Wyrzuty o to, że studiuje, że sobie nie radzę bo podrzucam chętnie innym Małą…
I dziękuje jeszcze raz … poprostu trzeba odpuścić i cieszyć się macierzyństwem… nikt nie jest idealny
Pozdrowienia ode mnie i Laury 😉
No co Ty, Dziewczyno! Wszystkie jesteśmy tak samo nieidealne, tak więc głowa do góry:) Ja się już nie mogę doczekać, jak podrzucę komuś Matyldę w weekend:) Pozdrawiamy ciepło!
ale słonecznie! Pięknie:)
Ja mam to szczeście (może dlatego, że mało przebywam w miejscach typowych dla mam z dziećmi), że takich mam raczej nie spotykam.
Hej, też tak mam: )miałam taką fazę, że wszędzie spotykałam "idealne mamusie", ostatnio, na szczęście, jakoś mniej: )
a na Twoich zdjęciach Warszawa pięknieje: )
I jam nieidealna:)
OJ TO JA TO JA!!! Znaczy idealna matka jestem! O glutnie zapominałam, o jajku zapominam nadal. Potrafię sobie serial włączyć a dzieciu grającą zabawkę za podać! Często gęsto ignoruje płacze i każe biedactwo samodzielnym usypianiem, a ostatnio w zafajdanych dżinsach na miasto i do kina poszłam, rzecz jasna bez dziecka. I uważam żem jestem super, hiper, mega, giga, tera idealna 😉
Pójdziemy kiedyś razem na kawę w takie miejsce, damy dziewczynom czekoladę i pokażemy, jakie złe z nas matki :-p
Widzę, że sporo zaległości mam 🙂 Już nadrabiam. pięknie wyglądacie 🙂 No i pięknie to napisałaś 🙂 Ja też chodzę na takie zajęcia, ale u nas często pojawiają się tematy nie koniecznie z dzieckiem związane 🙂 Nie mam kontaktu ze wszystkimi mamami bo ja po niemiecku nie mówię, a nie wszystkie mamy w naszej grupie mówią po angielsku, ale póki co nie natknęłam się na taką "idealną mamuśkę" 🙂