Marzec miesiącem kobiet – grzmią nagłówki portali dla pań. No tak. Święto, goździki, wiosna, zniżki do SPA. Ale czuję w kościach, że ten miesiąc będzie wyjątkowy również dla mnie. Dużo się dzieje i dziać będzie. Plany w głowie wreszcie nabierają kształtu. Odgruzowuję się z gratów przeszłości. Czuję w powietrzu świeżość. A Ty?
Jest kilka rzeczy, które w tym miesiącu szczególnie napędzają mnie do działania. Które wysilają szare komórki. Napawają nadzieję i oczekiwaniem. Przebudzają ze zbyt długiego snu. Sprawiają małe radości. I odprężają.
#1 Plany
Znacie to uczucie, gdy myśli kotłujące się miesiącami w głowie nagle układają się w sensowną całość. Tyle dni dumania, rozkminiania, zwątpień i frustracji, a tu nagle CYK! Objawienie! Edisonowska żarówka rozjaśnia mrok…i już wiesz co masz zrobić! A rozwiązanie było tuż pod Twoim nosem. Tak, więc tak właśnie mam. Ulżyło mi, bo jest plan. Teraz tylko wdrożenie, realizacja i praca. I wiara w sukces. Szczegóły w bliżej nieokreślonej przyszłości. Oby!
#2 Blogosfera
Pisałam niedawno co mi daje blogowanie. W tym temacie nic się nie zmienia. Dalej pochłania lwią część mojego wieczornego czasu i wciąż wciąga jak narkotyk. Ale nie pisanie, a odkrywanie. A w ostatnich tygodniach i dniach odkryłam morze wspaniałych treści i ludzi. W tym miesiącu szykują mi (nam) się dwa wyjątkowe blogowe spotkania Kiedyś nie myślałam, że może mnie to cieszyć. Takie wirtualne znajomości przenoszone w życie. Tymczasem niemal skaczę z radości jak dziecko.
#3 Less is more
Sukcesywnie oczyszczam teren wokół siebie. To nie tylko wiosenne porządki. To nadmiar, przesyt i przesilenie zbędnymi rzeczami, które gromadziłam od lat. Potrzebuję ładu i przestrzeni. Zaczęłam od układania myśli (to jest proces), po czystkę w komputerze, na szufladach i szafie kończąc. Nie potrzebuję tych kilogramów ciuchów, których i tak nie ubiorę, skoro nie ubierałam, przez lat trzy. Ale czasami wystarczy jeden nowy element, a raduje jakby cała garderoba wymieniona. Poniżej t-shirt, którą dostałam od mojej przyjaciółki. Z okazji urodzin. Już dawno zapomniałam, że proces starzenia wszedł na kolejny pułap, to musiała mi przypomnieć. No musiała!
# 4 Organizacja czasu
Doszłam do smutnej refleksji. Moje częste w ostatnich miesiącach wytłumaczenie „nie mam czasu, bo mam dziecko” nie jest prawdą. Oszukuję sama siebie. (Z reguły, bo wiadomo, rożnie bywa). Nie mam czasu, bo go źle go organizuję. Paradoksalnie, nie mam czasu, bo…mam go za dużo. Od zawsze najlepiej pracowało mi się pod presją, z goniącymi harmonogrami i kilkoma zadaniami do wykonania naraz. Lubiłam to. Organizacja czasu to moje wielkie wiosenne wyzwanie. I żeby zrobić cokolwiek więcej najpierw muszę zdyscyplinować tę sferę mojego życia. Wrócić na właściwy tor. Mam nadzieję, że w zadaniu tym (i w kilku innych) pomoże mi książka Stephen’a Covey’a „7 nawyków skutecznego działania”. Nie lubię i nie czytam poradników, no ale to jest ponoć coś więcej. I wiecie co? To jest coś więcej!
#5 Frank Underwood
Na koniec wisienka. Kto kojarzy serial House of Cards – ten albo jest w trakcie, albo właśnie skończył trzeci sezon. To jeden z tych seriali, którego nie da się ot tak porzucić po jednym obejrzanym odcinku. I cóż z tego, że sezon (imho) najsłabszy. Co wieczór zasiadamy przed ekranem i konsumujemy minimum dwa odcinki o amerykańskim prezydencie tyranie, którego kocha cały świat. A później standardowo śni mi się w nocy, że stoję na czele rządu USA i negocjuję z Putin…pff…z Petrovem. Oglądacie? A może polecicie coś dobrego? A może lepiej nie. 🙂
Tak, zdecydowanie! Spring is in the air <3








14 komentarzy
Oj tak , czuć wiosnę w Twoim poście! Aż sama nabrałam ochoty na takie wiosenne porządki 🙂 Najbardziej dałaś mi do myślenia z tą organizacją czasu i wymówką z dzieckiem… Chyba muszę się wziąć za siebie 🙂
House of Cards rewelacyjny! Serialowo możemy też polecić The Killing i Fargo, choć ciężkie klimaty, tak samo intrygujące i wciągające 🙂
Dzięki! Ja ze swojej strony polecam też Broadchurch, który sama niedawno skończyłam. Dwa krótkie mocne sezony 🙂
Fargo koniecznie 🙂
O tak zbliża się wiosna i od razu powiało zmianami:) Zaciekawiłaś mnie tym poradnikiem bo sama mam uczucie, że czas przelatuje mi prze palce i ciągła wymówka "z dzieckiem" jest naciągana. Jeśli okaże się pomocny będę Ci mega wdzięczna bo może zacznę realizować jakieś inne plany niż pranie i gotowanie:) Spotkania z blogosferą Ci zazdroszczę! Bo ja mimo pisania nie poczuwam się do tej specyficznej społeczności, a gdzieś tam w duszy trochę mi szkoda bo tu fajne babki są. Mam nadzieję, że spędzisz miło czas, a potem opiszesz na blogu:)
Dam znać na pewno po przeczytaniu, wdrożeniu i efektach 🙂 A ten poradnik traktuje o kilku innych bardzo istotnych sprawach, I zmusza do trochę głębszej analizy siebie samego, więc tak czy inaczej polecam 🙂 A co do blogosfery najgorsze jest to, że te wszystkie fajne babki rozrzucone po całej Polsce i świecie i trudno się zorganizować.
Już tak mi się chce coraz bardziej słońca. Będę mogła jeszcze bardziej pogłębić moja nową pasję czyli bieganie świetnie oczyszcza ciało i umysł nie mówiąc już o kondycji.
Rewelacja! Super, że weszłaś w to tak głęboko. Ach, cóż to będzie za Panna Młoda w czerwcu! :*
ciekawy post 🙂 wiem co nie co o blogosferze. keidys tylko pisałam. teraz czytam, czytam, odkrywam, komentuję… wciaga jak cholera. wiem ze cienka jest granica by sie nie zatracic. odnosnie seriali obecnie ogladamy biale kołnierzyki. a porzadki w wszafach to moj punkt oczywisty i obowiazkowy kazdej wiosny 🙂
Powiem tak – zamknęłam bloga, bo wypuścili HOC 😉 Także kumam. A wiosna u mnie cudna – tulipany na stole, woda z wazonu na laptopie, remont. Porządki i to wiosenne zapowiadają się u mnie wraz z cyklinowaniem parkietów i wygładzaniem ścian.
O tak, świetny, energetyczny post. Motywujący! Naprawdę, chyba jutro przeczytam go jeszcze raz i ruszam reorganizować maj lajf, bo naprawdę już czas!
Też chcę poczuć wiosnę w tym marcu 🙂 Właśnie tak jak Ty. Brakuje mi tylko czasu dla książki…. bardzo!
Pozdrawiamy, MG
A ja będę czytała książki o social mediach, bo pracę dyplomową trzeba zaczac pisać. Przepiękne zdjęcie tulipanów:)
Wow! Ale pozytywnie, energetycznie, wiosennie! Co ten marzec robi z ludźmi;) Też jestem ciągle pełna zapału, chce się chcieć:D
ps Z seriali (generalnie nie przepadam, nie lubię takiego uzależnienia, i tego czasopożeractwa, jakie seriale fundują) – baaaardzo Sherlock, i Mad Man:)