Maj był i sobie poszedł i dobrze mi z tym, bo nie był dla mnie w tym roku łaskawy. Emocjonalnie się wyeksploatowałam. Nie poczułam bzu pachnącego, ani razu się chyba nie wyspałam i do utraty sił doskonaliłam sztukę kłócenia się z samą sobą. Ale bywało też i miło i odkrywczo i inspirująco. Dlaczego? Zapraszam!
#1 Noc Muzeów w Muzeum Historii Żydów Polskich
Podczas ostatniej Nocy Muzeów udało mi się zwiedzić niesamowitą wystawę stałą w POLIN. Moim skromnym zdaniem najlepsze muzeum historyczne w stolicy. A w czwartek bezpłatne zwiedzanie! Jesteście/będziecie? Odwiedźcie to miejsce.
#2 Blog Conference Poznań
Pierwszą połowę maja blogerski światek żył kwalifikacjami na jedną z ciekawszych branżowych imprez, czyli Blog Conference Poznań. Poziom startujących blogów bardzo wysoki, chętnych do wzięcia udziału w wydarzeniu od groma, a miejsc, jak zwykle w takim wypadku, za mało….ale udało mi się dostać!!! Jestem tym faktem niesamowicie podekscytowana. I to nie tylko ze względu na merytoryczny wymiar wydarzenia i możliwość poznania wirtualnych dotąd, ale już całkiem bliskich mi osób. Od półtorej roku, to będzie pierwszy weekend, który spędzę tak zupełnie pojedynkę. To taki mój osobisty prezent dla siebie samej; czas którego ostatnio bardzo potrzebowałam. Niech jeszcze tylko rozstrzygnie się uczestnictwo blogerów z listy rezerwowej i już zupełna pełnia szczęścia będzie.
#3 Zakupy, których nie zrobiłam (jeszcze)
W najbliższy weekend rozpoczynamy długi ślubno-weselny sezon. Rzuciłam się w wir poszukiwań odpowiedniej kiecki, która załata mój garderobiany deficyt na zbliżające się imprezy. Co prawda nic jeszcze nie kupiłam, za to znalazłam stronę, na której mogę przesiadywać godzinami. Bo ubrania fajne, niesztampowe, nieoklepane, w dobrych cenach i jeszcze przesyłka za darmo. Mój ostatni hit to ta sukienka – od tygodnia wyskakuje do mnie w każdej kontekstowej reklamie Przypadek? Dzielę się więc mym odkryciem. Zresztą zobaczcie sami jakie cudeńka: www.choies.com I żeby nie było. Wchodzicie na własną odpowiedzialność!
#4 Po godzinach: kino domowe
Zapytałam ostatnio na fb o propozycje filmowe i to był strzał w dziesiątkę! Udało się obejrzeć kilka naprawdę dobrych filmów! Pierwszy, to ostatni kinowy hit Wiek Adaline. Przyjemne kino, w sam raz na wieczór z kieliszkiem wina. Wybór Blake Lively do roli głównej to znakomite posunięcie. Jej uroda „kobiety minionej dekady” świetnie komponuje się z fabułą. Drugi film, który poznałam dzięki Matka Córek (dzięki!), to Początek. To jedna z tych produkcji, po której obejrzeniu mówisz sobie „fajny”, a później okazuje się, że obrazy z filmu siedzą w Twojej głowie przez kilka kolejnych dni. Tak mocno, że aż ci się śnią. Zdecydowanie polecam! A na koniec Love, Rosie. Tęsknicie za niebanalnymi i naprawdę dobrymi komediami romantycznymi? To jest właśnie to! Obejrzeliśmy jeszcze American Pie: Zjazd Absolwentów, ale pozwólcie, że zostawię to bez komentarza…
Jakie filmy polecacie na czerwiec?
#5 Mlekoteka
Mlekoteka to taka fantastyczna inicjatywa promująca karmienie mlekiem kobiecym. Dziewczyny tworzące społeczność jeżdżą sobie z prelekcjami po całej Polsce, aż w końcu zorganizowały spotkanie kilkaset metrów od naszego domu (w Fundacji Rodzić po Ludzku). Nie mogłyśmy tego ominąć, tym bardziej, że temat karmienia, był tylko jednym z wielu poruszanych. Wzięłyśmy udział w bardzo kameralnym spotkaniu z Agnieszką Stein. Chociaż słowo rozmowa, byłoby tu bardziej na miejscu. To było więcej niż inspirujące! Obserwuj Mlekotekę na FB, być może już wkrótce zawitają w Twoim mieście.
fot. Mlekoteka.










19 komentarzy
Wow! Spotkanie z Agnieszką Stein – jak cudownie!! Właśnie czytam, wertuję, wałkuję jej książki!
Filmy muszę od Ciebie podpatrzeć bo ostatnio u nas filmowa pustynia. Mężowski urlop się zbliża, przynajmniej pooglądamy to i owo.
A co do listy rezerwowej, to wiesz jak jest 🙂 Nie tylko Ty trzymasz kciuki!
No trzymam tak mocno, że bardziej się już nie da!
Blogerskie imprezy to jakoś nie dla mnie – chętnie poczytam relacje, ale jakoś… no nie wiem… komercyjne blogowanie mnie nie interesuje, a gatunek eksploruję na własną przyjemność. Ale cała reszta super, zwłaszcza filmy. Na Adaline byłam z Lady w kinie, całkiem fajny film. Bez szału, oscarowy nie jest, ale przyjemny, jakich mało 😉
Właśnie tak jak piszesz, bez szału, do wybitnie głębokich refleksji też chyba nie skłaniający, ale można obejrzeć bez poczucia marnowania czasu.
Ach, ja sama nie wierzę że już jest po maju, minął mi ekspresowo i zapachniało latem! U Was wygląda dorze i kulturalnie… Ja od października tkwię w jakimś kulturalnym niebycie totalnym, i nie licząc berlińskich muzeów w żadnym dawno nie byłam. Ani w teatrze. Ani w kinie. Ani nawet filmów w domu nie obejrzałam żadnych. I książek też nie czytałam niezwiązanych z robotą. Ale teraz to się zmieni, wszystko, wszystko! Tak przynajmniej jest plan 🙂 Buziaki dziewczynki! x
No to trzymam kciuku za piękne i spokojne lato!
POLIN jest faktycznie niesamowite. Byłam jakieś dwa miesiące temu w ramach korzystania z uroków zwolnienia lekarskiego w ciąży. Robi wielkie wrażenie i można spędzić tam długie godziny. Też nie widziałam wcześniej tak ciekawego i dopracowanego w każdym calu muzeum. Dodatkowo mają sklep w którym można dostać bardzo ciekawe książki, też dla dzieci, których nie widziałam wcześniej w innych księgarniach. Sama zakupiłam wiersze Tuwima w niesamowitym wydaniu, całkiem innym niż wszystkie 🙂
O to muszę podejść tam do księgarni koniecznie.
Zazdroszczę Agnieszki Stein… od niedawna znam ale uwielbiam:) Jak zobaczyłam na blogrollu, że zrobiłaś top 5 maja to w pierwszej chwili pomyślałam, że to jakiś błąd… Jak to możliwe?! Już się skończył?! Nie wiem sama kiedy:)
Agnieszka Stein, no niesamowita, ale miałam takie wrażenie, że zupełnie nie zdaje sobie sprawę dla ilu rodziców w całej Polsce jest absolutnym guru 🙂
Po moje "topy" majowe zapraszam do mnie:)
I origins widziałam jakiś czas temu, bardzo mi się podobał (choć było troche nieścisłości i kilka wkurzających kwestii, jak np, dlaczego to on odbiera wszystkie profity, skoro pracowali razem. No ale ogólnie bardzo fajny). Love, Rosie też widziałam, ale trochę mnie rozczarował, dość oklepany i banalny jakiś (choć wiem, że po romantycznych komediach nie ma co się spodziewać wielkiego szału). Z romantycznych komedii z Lily Collins bardzo polecam Stuck in Love, też dość lekki, ale moim zdaniem znaczenie lepszy.
Gratuluję Blog Conference (choć szczerze, nic o tym nie wiedziałam, chyba marny ze mnie bloger;P ).
I ten cytat Lema piękny!
pozdrawiam serdecznie:)
No to lecę! Lec to tak zawsze człowieka do porządku przywoła 🙂
Wow sporo się ostatnio u Ciebie dzieje 🙂 Trochę zazdroszczę, bo ja tylko kiszę się w domu i samo wyjście na spacer jest dla mnie wielkim wyczynem 😛
chyba nie był ten maj aż taki zły 🙂 a komedię romantyczna przez Ciebie polecana chętnie obejrzę. Bo coś mi ostatnio blisko do takich klimatów 🙂
Ależ ciekawy był u Ciebie ten maj 🙂 u mnie upłynął dość leniwie choć obowiązków mi ciągle przybywa no i był zapach bzu zdecydowanie 🙂 pozdrawiam Joanna.
I origins bardzo mi się podobał, nawet kiedyś, gdy pytałaś o ciekawy film na fb, też go polecałam 🙂 A maj….jak nie maj. Nie pamiętam tak chłodnego maja.
Podoba mi się ten maj! A czerwiec będzie jeszcze piękniejszy! Nie kłóć się już ze sobą, fajna babka jesteś, nie warto! Zazdroszczę Poznania, sama wybrałabym się na takie spotkanie, poznać te wszystkie cudne kobiety (Tak, Ciebie też!) osobiście.
Buziaki!
enjoy reading your post
Awesome posts! Wonderful tips and vervaluable.I would like to communicate with you further more.